Przejdź do głównej zawartości

Posty

Rozdział 1. "Egoizm i plan"

- Isabelle, obudź się. Cholera, spóźnimy się na lekcje! Belli! Wstawaj! Zaspana otworzyłam oczy. Nad sobą ujrzałam błękitne tęczówki mojej przyjaciółki, Beth. Jej blond kosmyki łaskotały mnie po twarzy. - Lizz, daj mi spokój. - warknęłam. - Poszłam spać o czwartej! - Czyś ty oszalała? Wczoraj były twoje siedemnaste urodziny, rozumiem, ale czy nie przesadziłaś? - jęknęła Elizabeth. - Lizz, wstała już? - usłyszałam od drzwi głos Veronici. Prychnęłam i sturlałam się z łóżka wprost na stopy Eli. Blondynka stęknęła. - Isabelle Ann Landert! Złaź z moich nóg! - krzyknęła dziewczyna. Zachichotałam i wyplątałam się z zielonej kołdry. - Już idę! - krzyknęłam, biegnąc do łazienki. W tempie ekspresowym uczesałam się i umalowałam. Zamarłam, przypominając sobie wydarzenia z poprzedniej nocy. Siedemnaste urodziny, wymknięcie się z Hogwartu, zielony strumień światła kierowany w stronę Charlusa Pottera... Wzdrygnęłam się. Zabiłam go, zabiłam. W Proroku Codziennym na pewno będzie pisało o jego ś...
Najnowsze posty

Prolog

Biegłam. Biegłam, ile sił w nogach. Nie mogłam się zatrzymać. Gdybym się zatrzymała... Zastanowiłabym się. Gdybym się zawahała.. Zmieniłabym zdanie. Dlatego biegłam, nie myśląc o tym, co zaraz zrobię. Potknęłam się. Potknęłam i upadłam. Ludzie śmieli się ze mnie, lecz nie zwracałam na to uwagi. Gdybym mogła cofnąć czas... Zmieniłabym się. Podniosłam się i skręciłam w boczną uliczkę. Nikt nie mógł mnie zobaczyć. Gdyby mnie zobaczył... Musiałby zginąć. Czułam się rozdarta. Zniszczę jego rodzinę... Ale i tak go nienawidzę. A on znienawidzi mnie. Gdyby się dowiedział... Zabiłby mnie. Deportowałam się pod rezydencję. Skryłam się w wysokich krzakach. Gdyby ktoś mnie zauważył... Już bym nie żyła. Wyjęłam różdżkę i podeszłam do drzwi frontowych. - Alohomora. Weszłam do środka i wślizgnęłam do środka. W środku panował półmrok. Podeszłam do lekko uchylonych drzwi z tabliczką - Charlus Hans Potter. Cichutko zajrzałam przez szparę. Czarnowłosy mężczyzna stał odwrócony do mnie plecami, sz...