Biegłam. Biegłam, ile sił w nogach. Nie mogłam się zatrzymać. Gdybym się zatrzymała... Zastanowiłabym się.
Gdybym się zawahała.. Zmieniłabym zdanie. Dlatego biegłam, nie myśląc o tym, co zaraz zrobię.
Potknęłam się. Potknęłam i upadłam. Ludzie śmieli się ze mnie, lecz nie zwracałam na to uwagi. Gdybym mogła cofnąć czas... Zmieniłabym się.
Podniosłam się i skręciłam w boczną uliczkę. Nikt nie mógł mnie zobaczyć. Gdyby mnie zobaczył... Musiałby zginąć.
Czułam się rozdarta. Zniszczę jego rodzinę... Ale i tak go nienawidzę. A on znienawidzi mnie. Gdyby się dowiedział... Zabiłby mnie.
Deportowałam się pod rezydencję. Skryłam się w wysokich krzakach. Gdyby ktoś mnie zauważył... Już bym nie żyła.
Wyjęłam różdżkę i podeszłam do drzwi frontowych.
- Alohomora.
Weszłam do środka i wślizgnęłam do środka. W środku panował półmrok. Podeszłam do lekko uchylonych drzwi z tabliczką - Charlus Hans Potter.
Cichutko zajrzałam przez szparę. Czarnowłosy mężczyzna stał odwrócony do mnie plecami, szukając książki na półce.
To zdecydowanie zbyt łatwe. Zbyt.
Uniosłam różdżkę w tym samym momencie, kiedy Potter odwrócił się w moją stronę.
- Co...?
- Cicho. - syknęłam.
Charlus przyjrzał mi się swoimi błękitnymi tęczówkami.
- Avada kedavra.
Zielony strumień trafił mężczyznę prosto w serce.
Gdybym się zawahała.. Zmieniłabym zdanie. Dlatego biegłam, nie myśląc o tym, co zaraz zrobię.
Potknęłam się. Potknęłam i upadłam. Ludzie śmieli się ze mnie, lecz nie zwracałam na to uwagi. Gdybym mogła cofnąć czas... Zmieniłabym się.
Podniosłam się i skręciłam w boczną uliczkę. Nikt nie mógł mnie zobaczyć. Gdyby mnie zobaczył... Musiałby zginąć.
Czułam się rozdarta. Zniszczę jego rodzinę... Ale i tak go nienawidzę. A on znienawidzi mnie. Gdyby się dowiedział... Zabiłby mnie.
Deportowałam się pod rezydencję. Skryłam się w wysokich krzakach. Gdyby ktoś mnie zauważył... Już bym nie żyła.
Wyjęłam różdżkę i podeszłam do drzwi frontowych.
- Alohomora.
Weszłam do środka i wślizgnęłam do środka. W środku panował półmrok. Podeszłam do lekko uchylonych drzwi z tabliczką - Charlus Hans Potter.
Cichutko zajrzałam przez szparę. Czarnowłosy mężczyzna stał odwrócony do mnie plecami, szukając książki na półce.
To zdecydowanie zbyt łatwe. Zbyt.
Uniosłam różdżkę w tym samym momencie, kiedy Potter odwrócił się w moją stronę.
- Co...?
- Cicho. - syknęłam.
Charlus przyjrzał mi się swoimi błękitnymi tęczówkami.
- Avada kedavra.
Zielony strumień trafił mężczyznę prosto w serce.
Komentarze
Prześlij komentarz